Niezniszczalni

October 20, 2010

Niezniszczalni

Sylvester Stallone mimo emerytalnego wieku ciągle rządzi w kinie akcji. Tym razem wpakował do swojej najnowszej produkcji kolegów od rozwałki i zafundował nam pełny emocji film „Niezniszczalni”. Nie są to może wzniosłe emocje, bo głównie skoki adrenaliny dla fanów łubudu, ale jak opakowane!

W pierwszym rzędzie Sly’owi asystują Jason Statham, Jet Li, Dolph Lundgren, Mickey Rourke i Eric Robert. Są też Bruce Willis i Arnold Schawrzenneger. Co prawda w jednej scenie, ale z tak powalającym dialogiem, że cała sala ryknęła śmiechem.

I tacy są właśnie „Niezniszczalni”. Grupa najemników nie do pokonania, gotowa rozbić całą armię (czego można było się spodziewać), robiąca to w efektownych, pompujących testosteron scenach. A przy tym traktująca z humorem większość tego co dzieje się na ekranie. Nikt tu nie udaje poważnego filmu dzięki czemu widz bawi się doskonale. O ile nie rozboli go głowa od nadmiaru eksplozji, wystrzałów z karabinów i rozbijających się w pościgach samochodach.

Stallone przywrócił kinu akcji blask. Wcześniej Rambo IV, teraz Niezniszczalni. Zafundował nam wszystko to, co lubiliśmy jako dzieciaki, oglądając filmy z lat 80’. Zrobił to po mistrzowsku, przywrócił dawnych herosów do życia, naładował adrenaliną i testosteronem i zmiótł wszystkie nędzne imitacje telewizyjnego kina akcji lansowanego w popularnych stacjach TV.

Kto ma ochotę na łomot w najlepszym wydaniu, film w którym jaja bohaterów przesłaniają pół ekranu, a trup ściele się gęsto, ten niech sięgnie po „Niezniszczalnych”… i kufel piwa!

Podobne Wpisy

Zostaw odpowiedź